Zagrodnik

 

6 stycznia 2009, 09:13

Partner

Logowanie

Reklama


Wypoczynek na wsi

Rynek usług turystycznych na wsi zmuszony jest sięgać po te same środki promocji co miejskie hotele. Klienci są wybredni, a konkurencja duża. Lokalizacja gospodarstwa nie decyduje o jego sukcesie, determinuje go zaś wybór dodatkowych atrakcji, jakie czekają na gości w miejscu wypoczynku.

Gospodarstwo agroturystyczne Państwa Śmiglów w Czasławiu to przykład, że dobry pomysł sprawdzi się wszędzie. - Gdybyśmy oferowali same noclegi to nikt by do nas nie przyjeżdżał - mówi gospodarz Franciszek Śmigla, który z pomocą żony wymyślił i wprowadził wiele atrakcji z jakich mogą skorzystać ich goście. Jedna z nich to prawdziwy piec chlebowy. - Większość ludzi nie ma pojęcia, jak takie urządzenie wygląda, a u nas można nie tylko go obejrzeć, ale też samodzielnie przekonać się, jak się na nim pracuje - zachęca Franciszek Śmigla. Prócz pieca na gości czekają konie i piękny sad, a także zorganizowane rozrywki takie jak przejażdżki powozem czy ogniska połączone z pieczeniem kiełbasek. - Propozycje rozrywek gospodarze dopasowują też do życzeń i potrzeb gości. To nowoczesne podejście do klienta. Nie wszystkim gospodarzom udaje się takie wypracować, dlatego jedne gospodarstwa agroturystyczne świetnie prosperują, a inne, działające w tej samej okolicy, nie mają żadnych gości - mówi Andrzej Mikołajewicz ze Stowarzyszenia "Galicyjskie Gospodarstwa Gościnne".

Początki agroturystyki w Polsce datuje się na lata 70 ubiegłego wieku. "Wczasy pod gruszą" były wówczas popularnym sposobem na tani wypoczynek. Korzystały z niego przede wszystkim duże rodziny i ci wszyscy, którym nie udało się otrzymać skierowania na wczasy zakładowe. Z nadejściem kryzysu i przemian ustrojowych ta forma spędzania czasu wolnego przestała cieszyć się popularnością. Do lamusa odeszła wraz z intensywnym rozwojem hotelarstwa w latach 90-tych i boomem na wycieczki zagraniczne, które wreszcie stały się dla Polaków osiągalne.

Potrzeba było prawie dekady, by wczasy na wsi stały się znów popularne i kolejnych kilku lat by zweryfikować, jak gospodarze radzą sobie z przyjmowaniem letników w zupełnie nowej - znacznie bardziej wymagającej rzeczywistości. - Początkowe sukcesy i powodzenie gospodarstw agroturystycznych sprawiło, że nastąpiła nadprodukcja bazy turystycznej: pojawiło się więcej miejsc noclegowych niż zainteresowanych nimi turystów - mówi Andrzej Mikołajewicz. Ta sytuacja sprawiła, że najmniej operatywni gospodarze musieli wycofać się z rynku usług turystycznych. Pozostali postanowili przyciągać klientów na dwa sposoby: obniżając ceny, niekiedy nawet do granicy opłacalności lub inwestując w dodatkowe atrakcje, podpatrując tym samym austriackich gospodarzy, którzy znani są z pomysłowości w zakresie dbałości o swych gości.

Nie trzeba było dużo czasu, by okazało się, że popłaca wyłącznie druga ze strategii. - Inwestycja w rozwój gospodarstwa szybko się zwraca, bo wypoczywający w nim turyści chętnie przekazują swoim znajomym, gdzie można zobaczyć coś ciekawego i spędzić interesująco czas w bliskości natury. Tym samym gości wciąż przybywa - ocenia Mikołajewicz. - Kto zaś wciąż obniża ceny, nie zarabia, a jeśli nie zarabia, to ciężko mu inwestować w rozwój. Nie można się łudzić, że sam tani nocleg to wystarczająca atrakcja i motywacja, by turysta chciał spędzać czas na wsi - dodaje.

Nie jest tajemnicą, że letnicy są wymagający. Przyjeżdżając do maleńkiej miejscowości oczekują niekiedy, że będą wybierać spośród rozrywek, jak w śródziemnomorskim kurorcie. - Przede wszystkim przyjezdni oczekują, że w gospodarstwie będą zwierzęta - mówi Maria Piętak, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich z Książnic. Rodzice wyjeżdżający z dziećmi na wieś oczekują przede wszystkim zadbanych królików i kucyków, które najmłodsi będą mogli pogłaskać. Dzieciom podobają się też konie i drób, których nie spotkają w miastach. Nie brak też rodziców, którzy chcą pokazać pociechom, jak wygląda krowa, owca czy świnia. Tym samym część gospodarzy powraca do hodowli zwierząt, niektórzy decydują się nawet na urządzenie przydomowego zoo.

Walorem są też atrakcje związane z kulturą i tradycjami regionu. W Gminie Bochnia, będąc na wczasach można zapoznać się na przykład ze sposobami przygotowywania wytworów bibułkarskich. - Wytwory bibułkarskie z tradycyjnej giętkiej bibuły modelarskiej zadziwiają odwiedzających, bo wielu wydaje się, że z papieru nie da się utworzyć tak drobiazgowych form. Tymczasem to nieprawda - mówi Renata Prokop z Gminy Bochnia prezentując kompozycję z małych kwiatuszków na stojaku. Tym tradycyjnym rękodziełem zajmuje się w okolicach Bochni wiele gospodyń. Magnesem przyciągającym turystów są też znakomite smakołyki domowej roboty, które podczas pobytu można kosztować, a na drogę powrotną kupić ich zapas. Gospodarstwa wytwarzają dobrze wypieczone chleby, smalce, sery i kiełbasy, rzadziej miód, którego pozyskanie wymaga wiele wysiłku i starań.

- Działalność w dziedzinie agroturystyki należy w Polsce do popularnych form prowadzenia działalności gospodarczej - mówi Henryk Legienis z Instytutu Turystyki zajmującego się kompleksowymi badaniami tej branży. - O ile w roku 2003 zarejestrowanych było 3300 gospodarstw dysponujących około 32 tysiącami miejsc noclegowych, o tyle w roku 2005, z którego posiadamy ostatnie dostępne dane, było ich już 6500, a więc liczba podwoiła się. Powstają też liczne stowarzyszenia gospodarstw agroturystycznych na poziomie gmin, regionów i województw. Jest ich aktualnie około 120 - dodaje. Najwięcej gospodarstw w skali kraju zlokalizowanych jest w Małopolsce. Liczba zarejestrowanych sięgnęła 1100.

Wszystkie działają zgodnie z ogólnymi zasadami prawnymi dotyczącymi działalności gospodarczej, istnieją jednak pewne wyjątki, które mogą mieć znaczenie szczególnie dla osób rozpoczynających dopiero działalność lub zamierzających traktować usługi turystyczne jako dodatkowe zajęcie, przy okazji prowadzenia gospodarstwa rolnego. Dokładnych wskazówek udzielają stowarzyszenia gospodarstw agroturystycznych, których działalność w dużym stopniu polega właśnie na wzajemnym doradztwie, ale też na planowaniu i organizowaniu działań promocyjnych dla danego obszaru i poszczególnych gospodarstw. - Gospodarstwa agroturystyczne muszą sięgać po te same środki promocji co miejskie hotele - mówi Andrzej Mikołajewicz. - Modułowe ogłoszenia reklamowe, broszury, foldery, przygotowanie stron internetowych - wylicza. Nie wszyscy gospodarze orientują się, gdzie i w jaki sposób można zamówić takie projekty i usługi, stowarzyszenia pomagają im wybrać właściwie. Bardzo ważny i efektywny jest też udział w targach turystycznych.

W Małopolsce szczególnie dobrą sławą cieszy się Giełda Agroturystyczna Akademii Rolniczej, która w tym roku doczekała się już 10 edycji. - Nasza giełda stawia sobie za zadanie zapoznanie zwiedzających, głównie mieszkańców Krakowa, z ciekawostkami z różnych regionów kraju. Oczywiście prezentujemy miejsca, gdzie można wypocząć na łonie natury, ale też specjalności z jakich dany obszar słynie - mówi dr Stanisław Legutko z Akademii Rolniczej, jeden z pomysłodawców imprezy. Organizatorami Giełdy są: Akademia Rolnicza, Centrum Doradztwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich oddział w Krakowie, Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, Stowarzyszenie Galicyjskie Gospodarstwa Gościnne i Małopolskie Stowarzyszenie Doradztwa Rolniczego a więc instytucje najlepiej zorientowane co do potrzeb wystawców. Ci zaś chwalą giełdę. - Dobrze się na niej pokazać, tutaj przychodzą ludzie autentycznie zainteresowani wypoczynkiem na wsi, wielu z nich później u nas wypoczywa - podsumowuje Maria Piętak z Książnic.

(AK)

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone tagi HTML: <img> <u> <p> <br> <b> <i> <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <table> <center>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Aktualny numer

Aktualny numer Zagrodnika

Partnerzy