
![]() |
|
![]() |
||
|
| ||||
![]() |
SzukajLogowanie |
![]() |
Wolność w trybach biurokracji
16 luty, 2008 - 22:16
Rozrastająca się jak nowotwór biurokracja ingeruje w kolejne sfery naszego życia. Wskutek jej zabiegów to, co 100 lat temu było marzeniem większości biednego społeczeństwa, staje się utrudnieniem i ograniczeniem prywatnej wolności jednostki. Ostatnio wszystkich nas dotknęła obowiązkowa akcja wymiany dowodów osobistych, z groźbą wysokich kar i wcale nie mała opłata. A przecież posiadanie dowodu tożsamości miało na celu opanowanie przestępczości, więc cel pierwotny był jak najbardziej słuszny. Czy w dzisiejszych czasach, kiedy przestępcy dysponują najnowocześniejszą techniką, jest jakakolwiek szansa, aby nowe dowody były dla nich niedostępne? Nie bądźmy naiwni. Wymiana dowodów była dla wielu obywateli niezrozumiałą szykaną ze strony władzy. Ograniczenia wolności prywatnej, mimo że dla każdego denerwujące i uciążliwe, nie powodują jednak większych szkód materialnych w ujęciu ogólnym. Katastrofalne skutki przynosi natomiast działalność biurokracji w stosunku do gospodarki. Pisząc "biurokracja" mam na myśli nie tylko urzędników wszelkiego szczebla, którzy wprowadzają w życie i egzekwują przepisy wymyślone przez posłów lub ministrów, ale także całą elitę polityczną, polityków można powiedzieć zawodowych, którzy na potrzeby kampanii wyborczych składają obietnice, a po wygranych wyborach mają zwyczaj o nich zapominać. To oni inicjują powstawanie ustaw hamujących gospodarkę. Zachęcając naszych czytelników do aktywności gospodarczej, do dochodu w działalności poza- rolniczej, musimy jednocześnie ostrzec, że liczne urzędy będą wtedy Waszymi przeciwnikami. Można wprost powiedzieć, że zajmować będą w stosunku do Was pozycję wrogą, a egzekwowane przez nie przepisy przysporzą wielu kosztów i problemów. Podmioty duże i bogate potrafią wiele barier pokonać przy pomocy prawników i doradców. Pojedynczy człowiek, dysponujący skromną ilością pieniędzy, zapałem i pomysłem, często kończy jako bankrut. Problemy z jakimi spotyka się przedsiębiorca w zetknięciu z urzędnikami i przepisami, przedstawimy z punktu widzenia małych firm i w oparciu o opowiedziane nam historie "z życia wzięte". Najmniejszym problemem jest zgłoszenie działalności gospodarczej, co czynimy w urzędzie gminy, z reguły bez kolejek i kłopotów. Trzeba tu jednak wspomnieć o bzdurnej konieczności wyboru rodzaju działalności, według wykazu i numeracji wymyślonej przez urzędników. To bardzo ważna decyzja. Jeżeli wpiszemy szeroki zakres działalności, tracimy prawo do uproszczonych form opodatkowania. Z kolei wpisanie tylko jednej lub kilku rodzajów działalności, zabiera nam prawo do prowadzenia tych, których nie mamy w zgłoszeniu. Oczywiście zawsze można rozszerzyć zakres działalności, ale to kosztuje i trwa. Wiele działalności wymaga pozwoleń, koncesji lub uprawnień. Przykładem jest tutaj budzący kontrowersje alkohol. Liczba punktów jego sprzedaży jest ograniczona i bez posiadania pozwolenia nie można nim handlować. Wykonywanie niektórych działalności wymaga z kolei zdania egzaminu i uzyskania świadectwa kwalifikacji. Takim ograniczeniom podlegają np. taksówkarze. W ostatnich miesiącach dużo mówiono wśród polityków o wprowadzeniu egzaminów dających prawo do wykonywania usług przez wszelkich fachowców świadczących usługi w domu klienta. Miejmy nadzieję, że ta głupota nie zostanie zrealizowana. Jak wszyscy wiedzą z doświadczenia, jest wielu fachowców znakomitych, ale nierzetelnych, z reguły z powodu, powiedzmy, zamiłowania do trunków. Tacy na pewno zaliczą egzamin i uzyskają prawo działania. Tymczasem to oni stanowią główny problem na rynku usług. Z tymi, którzy nie potrafią wykonać zamówionej pracy radzimy sobie sami. Im się po prostu dziękuje i nie płaci. W następnej kolejności obowiązkowe jest wystąpienie do urzędu skarbowego z wnioskiem o nadanie numeru identyfikacji podatkowe NIP oraz do urzędu statystycznego o nadanie numeru REGON. W urzędzie statystycznym, po odstaniu w niedługiej z reguły kolejce, na poczekaniu otrzymuje się zaświadczenie o nadaniu REGONu. Znacznie bardziej skomplikowana jest sytuacja w skarbowym. Wniosek składa się na odpowiednim formularzu, jego wypełnienie jest stosunkowo proste. Ale to nie koniec "zabawy" z US. Po odczekaniu ustawowego terminu, jeżeli nasza działalność jest jednoosobowa, otrzymujemy decyzję z numerem, który już mamy od lat, nasz stary NIP. Po co więc składamy ten wniosek? Bo tak mówi przepis i już. Podmioty prawne czyli spółki z o.o. i spółki akcyjne dostają swój własny NIP. Mając NIP musimy zdecydować o sposobie opodatkowania. Mamy teoretycznie do wyboru ryczałt, kartę podatkową i zasady ogólne. Oczywiście, jako początkujący nie wiemy, o co chodzi. Nie ma co liczyć, że w urzędzie ktoś Wam to wyjaśni. Nawet jeżeli jakiś urzędnik rzuci kilka zdań, to powie je żargonem zupełnie niezrozumiałym. Skąd więc wziąć wiedzę, co dla nas najlepsze? Zapytajmy znajomych którzy prowadzą działalność i mają już doświadczenie, księgową, która jest naszą sąsiadką lub znajomą, szukajmy w Internecie. Ostatecznie w większych miastach są biura doradcze, gdzie za opłatą otrzymamy poradę. W przypadku zasad ogólnych będziecie mieć wybór podatku liniowego lub wg skali. Musimy również zdecydować o wejściu lub nie wejściu w VAT. Jeżeli tak, to trzeba złożyć odpowiedni wniosek. Równolegle trzeba jeszcze dokonać zgłoszenia naszej działalności do ZUS. Tutaj spotkamy się z nowymi problemami. Wiele różnych druków o tajemniczych skróconych nazwach. Na pewno nie będziecie rozumieli, co to jest płatnik, a co ubezpieczony i czym się różnią, jeżeli i jeden i drugi to Wy. Dodatkowo trzeba znać kod rodzaju działalności i różne dziwne dane, których początkujący sam nie zrozumie. Na szczęście w ZUS można uzyskać pomoc po odstaniu w kolejce. Panie nie zawsze są miłe. Ale trudno im się dziwić. To wyjątkowo nudna i nieciekawa praca. Jak widać sporo tych dylematów i dokumentów, a o błąd nietrudno. Bo otrzymanie numerów NIP, REGON i zgłoszenie w ZUS, nie oznacza prawa do prowadzenia działalności. Trzeba zgłosić datę jej rozpoczęcia. W przeciwnym razie będzie kara. Można odnieść wrażenie że Państwo (urzędnicy) chce nam wybić z głowy wszelką aktywność. Zapowiadane w ubiegłym roku jedno okienko, w którym mamy dokonać wszystkich zgłoszeń, to niewielka zmiana. Potrzebne są zmiany głębsze, świadczące o tym, że to aparat państwowy jest na usługach aktywnego obywatela, a nie odwrotnie. Po co nam tyle numerów? Przecież oprócz NIPu, Regonu, numeru ZUSowskiego, mamy jeszcze Pesel. Dlaczego to obywatel ma osobno powiadamiać wszystkie instytucje? Niech się powiadamiają same. My tylko zgłaszajmy do gminy. Reszta niech do nas przychodzi pocztą. Dlaczego obywatel ma z góry i precyzyjnie określać datę rozpoczęcia działalności? Chyba dla wszystkich im szybciej zacznie, tym lepiej. Jak zacznie zarabiać, to będzie płacił podatki. Oznaką, że zaczął, będzie pierwsza deklaracja podatkowa. Po co fikcja z uproszczoną formą opodatkowania? Nasze podatki są jak ceny w hipermarkecie, gdzie pomiędzy artykułami rzeczywiście tanimi wyłożone są bardzo drogie. Tylko część podatników świadomie wybiera korzystną dla nich formę. Wielu dla pozornej prostoty rozliczeń płaci podatki zbyt wysokie. Podatki powinny być proste, najlepiej żeby był jeden. A urząd przyjazny. Jedyną i wystarczającą karą za błędy podatnika powinny być odsetki. Niechby karne. Ale nie kary. Te niech nasze Państwo zachowa dla przestępców. cdn. Autor: Jan Ruszała
|
![]() |
![]() |