Zagrodnik

 

11 lutego 2012, 08:51

Partner

Logowanie

Reklama




Wolność dla rodziny

Nagłośnione w ostatnim czasie przez media przypadki przemocy wobec dzieci spowodowały natychmiastową reakcję polityków. Co ciekawe, wszystkie partie wypowiadają się jednym głosem. Wszyscy proponują rozwiązania prowadzące wprost do ograniczenia praw rodziców do dzieci. Premier mówi o całkowitym zakazie bicia dzieci, lewica chce stworzyć komitet do spraw przeciwdziałania przemocy i karać za klapsy, a PiS, idąc najdalej, proponuje stworzenie systemu komputerowego śledzącego losy dzieci.

Oceniając te zamiary pod kątem ich możliwej skuteczności, trzeba wyraźnie stwierdzić, że nie mogą one być skuteczne. Bo zwyrodnialca, który potrafi katować i zakatować dziecko, nic nie powstrzyma. Tak jak żadna kara nie powstrzyma pijaka siadającego za kierownicę, złodzieja i oszusta krzywdzącego innych ludzi, skorumpowanego polityka lub urzędnika przed wzięciem łapówki. A przecież instytucji mających zapobiegać tym patologiom mamy aż nadto.

Jedynym efektem wprowadzenia planowanych rozwiązań będzie pozbawienie rodziców autorytetu, dalsza demoralizacja tej części dzieci i młodzieży, z którą już dzisiaj jest kłopot, a przede wszystkim wypaczenie poglądu młodych ludzi na funkcję i rolę rodziny w społeczeństwie. Będzie ona postrzegana jako miejsce zagrożenia, a nie jak jest w rzeczywistości, ostoja bezpieczeństwa, podstawa spokoju w życiu człowieka.

Chyba, że o to właśnie chodzi. Bo propagowany model życia w chwilowych, tzw. "wolnych" związkach, stoi w sprzeczności z tradycją i obecną mentalnością Polaków, poszukujących stabilizacji w rodzinie i ciągle jeszcze ufających przysiędze małżeńskiej.

Broniąc wolności w ramach rodziny nie możemy udawać, że nie bywa ona środowiskiem, w którym dochodzi do czynów nagannych, a nawet przestępczych. Tak rzeczywiście bywa. Bo, jak powiedzieliśmy na początku, bywają jednostki zwyrodniałe, których skrzywionej osobowości w narzeczeństwie nie udało się zauważyć. A może narzeczeństwo było za krótkie, bo ślub odbył się pod przymusem? Cóż. Za słabość charakteru płacimy ryzykiem.

Jednak statystyki, jeżeli podane są uczciwie, mówią że tradycyjna rodzina jest najbezpieczniejszym miejscem, zarówno dla dzieci, jak i dla małżonków. Jak wynika z badań amerykańskich, do aktów przemocy dochodzi wielokrotnie częściej w wolnych związkach niż w małżeństwie.

Jeszcze częściej przemoc domowa występuje w efekcie związków chwilowych, powiedzmy weekendowych. Dotyczy to zarówno przemocy wobec kobiet, jak i bicia i wykorzystywania seksualnego dzieci. Zresztą z własnych obserwacji każdy z nas widzi że to prawda. Biją i molestują przeważnie ojczymowie lub konkubinowie matki a nie ojcowie. Ojcowie co najwyżej karzą, ale bez krzywdzenia. Można dyskutować o metodach karania, ale zwykłe lanie nigdy nie kończy się obrażeniami i szpitalem.

Problem w tym, że media od pewnego czasu nie podkreślają w jakim związku doszło do patologii. W efekcie za wszystko obwiniana jest rodzina. Tymczasem rodzina jest jednym z największych osiągnięć ludzkości na drodze cywilizacji i podstawą trwałości każdego społeczeństwa. Jej rozbicie, co lawinowo następuje także u nas, cofnie nas w rozwoju o tysiąclecia, a negatywne efekty odczujemy bardzo szybko w postaci jeszcze mniejszego przyrostu naturalnego, braku więzi społecznych, totalnego egoizmu jednostek i powszechnej znieczulicy na problemy innych ludzi.

Rozbicie rodziny jako związku dwojga ludzi wychowujących swoje dzieci według własnej hierarchii wartości spowoduje, że zaczniemy się traktować całkowicie przedmiotowo, wyłącznie w oparciu o kalkulację kosztów i korzyści jakie doraźnie może przynieść wspólne zamieszkanie. Już współczuję kobietom kolejnych pokoleń.

Obrońmy więc rodzinę przed ingerencją państwa, bo żaden urzędnik nie zastąpi rodziców. A ci mogą spełniać swoją rolę tylko wtedy, gdy zachowają niepodważony autorytet. Zachowajmy wolność w rodzinie dla dobra naszego i przyszłych pokoleń. Bo u nas jeszcze nie jest za późno.

Autor: 
Jan Ruszała

Aktualny numer

Aktualny numer Zagrodnika

Partnerzy