Zagrodnik

 

19 maja 2012, 11:41

Partner

Logowanie

Reklama




Woda na wagę plonu

Wraz ze wzrostem intensywności naszego rolnictwa, pojawił się ogromny problem braku wody w glebie. W sezonie wegetacyjnym stale widzimy rolników wożących wodę do podlewania roślin. Tymczasem w znacznym stopniu ten brak wody można zredukować, o ile poznamy jego przyczyny. Zwróćmy uwagę, że po okresie ulewnych deszczów na polach, często w sąsiedztwie rowów, stoi woda. Do czasu, aż wyparuje.

Ta woda wcale nie wsiąka w ziemię. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, wieloletnia orka ciągnikiem spowodowała silne ubicie warstwy głębszej niż warstwa orna. Dodatkowo do tej warstwy zostały w ciągu lat wpłukane najdrobniejsze cząstki gleby, i to razem wytworzyło twarde i nieprzepuszczalne "dno" gleby. Przez to "dno" woda nie przechodzi ani w dół, ani w górę.

Drugą przyczyną takiego stanu jest zubożenie naszych gleb w próchnicę. Próchnica oraz mikroorganizmy, które ją wytwarzają, powodują, że gleba, której strukturę gruzełkowatą niszczymy podczas uprawy, wraca do stanu pierwotnego. Brak próchnicy sprawia, że gleba ciężka staje się jak plastelina a gleba lekka, jak piasek lub pył. Struktura gruzełkowata umożliwia powstanie w glebie kanalików, przez które nadmiar wody wsiąka w głąb i tam jest magazynowany, a gdy jej brak w wierzchnich warstwach, może podsiąkać z niższych. Dlaczego ilość próchnicy maleje? Bo nawozami i chemią zabijamy pożyteczne mikroorganizmy.

Co więc robić? Stosować systematycznie głębosz i szczepić glebę. Ona jest jak człowiek po antybiotykach. Potrzebuje szczepionki, żeby jej flora mogła się odtworzyć. A chemię stosować z rozsądkiem.

Autor: 
J.R.

Aktualny numer

Aktualny numer Zagrodnika

Partnerzy