
![]() |
|
![]() |
||
|
| ||||
![]() |
SzukajLogowanie |
![]() |
Uśmiech Tatr dla integracji
21 październik, 2008 - 11:22
Nasza najmłodsza koleżanka redakcyjna, w krótkim tekście będącym refleksją z wyjazdu klasowego, wyjątkowo trafnie zauważa indywidualizm człowieka, utrudniający pełną integrację i współpracę większych grup i społeczności. Nam dała do myślenia. Przeczytajcie Drodzy Czytelnicy, i też pomyślcie. Czy, kiedy, i pod jakimi warunkami, możliwa będzie prawdziwa integracja ludzi, ponad granicami państw? (red.) Integracja, a cóż to takiego właściwie jest... Czy to zwykłe "przebieranie" między ludźmi i szukanie tych, którzy nam odpowiadają? Telefony komórkowe podczas tych dni wyświetlały na swoich ekranach różne nazwy miejscowości skąd pobierały zasięg: Kraków, Małopolska, Biały Dunajec, Zakopane, Podhale. Ponad 70 uczniów pierwszych klas XI LO z Krakowa spotkało się na 3-dniowym wyjeździe integracyjnym. Zderzyło się ze sobą wiele charakterów, poglądów, stylów i zachowań. a naszym zadaniem stało się złagodzenie tych różnic i próba porozumienia się z innymi na różnych płaszczyznach. Jak wiadomo, to życie najlepiej ocenia nowych, potencjalnych przyjaciół, tak więc wychowawcom chodziło zapewne o to, aby podczas chodzenia po górach i wykonywania codziennych zadań zbliżyć się do siebie. Będąc w górach dużo się myśli, maszerując szlakiem na Halę Gąsienicową czy też podziwiając monumentalność Giewontu. Takie wyjazdy najbardziej zbliżają ludzi i nauczyciele mieli rację, że to najlepszy sposób "zgrania się z innymi". - To Wam powinno zależeć na tym, żebyście mieli zgraną klasę, żebyście się w niej dobrze czuli" - powiedziała na jednej z pierwszych lekcji moja wychowawczyni. W górach każdy miał poznać resztę swojej klasy, aby był świadomy z kim przyjdzie mu przebywać przez następne trzy lata swojego życia. Pierwsze dni września i pensjonat w malowniczym Białym Dunajcu były świadkami integracji, która miała zajść między uczestnikami. Żeby integracja była autentyczna i trwała, potrzeba tolerancji, solidarności, sympatii, wspólnych cech i dobrych chęci. Jedni więc próbowali nawiązać kontakty i zintegrować się z pozostałymi, inni tkwili w pancerzach zawartych już wcześniej przyjaźni i nie mieli zamiaru poznawać nikogo nowego. Zastanawiałam się nad tym , czy jest możliwe, żeby wśród takiej masy ludzi, a tym samym sporej różnorodności, może nie od razu wszyscy się lubili, ale żeby się akceptowali i czuli jakąś iskierkę sympatii. Otóż z moich obserwacji wynika, że pełne, powszechne zintegrowanie dużych grup ludzi nie może się udać, a człowiek jest stworzony raczej to rzeczy normalnych niż niemożliwych. Osoby, które poczuły do siebie sympatię, starają się tworzyć pełniejsze związki: koleżeństwa, partnerstwa, bądź przyjaźni. Jednak między powstającymi grupami najczęściej jest co najwyżej akceptacja lub tylko obojętność. Najtrudniejszym zawodem świata jest porozumiewanie się z różnymi ludźmi. To sztuka, którą powinien znać każdy człowiek, a ludzie niektórych zawodów, np. dziennikarz, w szczególności i od podszewki. Nie każdy jednak posiada tę wspaniałą cechę. Miejmy nadzieję, że młodzież rozpoczynająca naukę w klasach dziennikarsko - medialnych potrafi ją uzyskać. I że swoją przyszłą pracą przyczyniać się będzie do zbliżania ludzi. Autor: Sylwia Sikora
|
![]() |
![]() |
Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź