Zagrodnik

 

7 lutego 2012, 05:43

Partner

Logowanie

Reklama




Uśmiech Tatr dla integracji

Nasza najmłodsza koleżanka redakcyjna, w krótkim tekście będącym refleksją z wyjazdu klasowego, wyjątkowo trafnie zauważa indywidualizm człowieka, utrudniający pełną integrację i współpracę większych grup i społeczności. Nam dała do myślenia. Przeczytajcie Drodzy Czytelnicy, i też pomyślcie. Czy, kiedy, i pod jakimi warunkami, możliwa będzie prawdziwa integracja ludzi, ponad granicami państw? (red.)

***

Integracja, a cóż to takiego właściwie jest... Czy to zwykłe "przebieranie" między ludźmi i szukanie tych, którzy nam odpowiadają?

Telefony komórkowe podczas tych dni wyświetlały na swoich ekranach różne nazwy miejscowości skąd pobierały zasięg: Kraków, Małopolska, Biały Dunajec, Zakopane, Podhale. Ponad 70 uczniów pierwszych klas XI LO z Krakowa spotkało się na 3-dniowym wyjeździe integracyjnym.

Zderzyło się ze sobą wiele charakterów, poglądów, stylów i zachowań. a naszym zadaniem stało się złagodzenie tych różnic i próba porozumienia się z innymi na różnych płaszczyznach. Jak wiadomo, to życie najlepiej ocenia nowych, potencjalnych przyjaciół, tak więc wychowawcom chodziło zapewne o to, aby podczas chodzenia po górach i wykonywania codziennych zadań zbliżyć się do siebie.

Będąc w górach dużo się myśli, maszerując szlakiem na Halę Gąsienicową czy też podziwiając monumentalność Giewontu. Takie wyjazdy najbardziej zbliżają ludzi i nauczyciele mieli rację, że to najlepszy sposób "zgrania się z innymi". - To Wam powinno zależeć na tym, żebyście mieli zgraną klasę, żebyście się w niej dobrze czuli" - powiedziała na jednej z pierwszych lekcji moja wychowawczyni. W górach każdy miał poznać resztę swojej klasy, aby był świadomy z kim przyjdzie mu przebywać przez następne trzy lata swojego życia.

Pierwsze dni września i pensjonat w malowniczym Białym Dunajcu były świadkami integracji, która miała zajść między uczestnikami. Żeby integracja była autentyczna i trwała, potrzeba tolerancji, solidarności, sympatii, wspólnych cech i dobrych chęci. Jedni więc próbowali nawiązać kontakty i zintegrować się z pozostałymi, inni tkwili w pancerzach zawartych już wcześniej przyjaźni i nie mieli zamiaru poznawać nikogo nowego.

Zastanawiałam się nad tym , czy jest możliwe, żeby wśród takiej masy ludzi, a tym samym sporej różnorodności, może nie od razu wszyscy się lubili, ale żeby się akceptowali i czuli jakąś iskierkę sympatii.

Otóż z moich obserwacji wynika, że pełne, powszechne zintegrowanie dużych grup ludzi nie może się udać, a człowiek jest stworzony raczej to rzeczy normalnych niż niemożliwych. Osoby, które poczuły do siebie sympatię, starają się tworzyć pełniejsze związki: koleżeństwa, partnerstwa, bądź przyjaźni. Jednak między powstającymi grupami najczęściej jest co najwyżej akceptacja lub tylko obojętność.

Najtrudniejszym zawodem świata jest porozumiewanie się z różnymi ludźmi. To sztuka, którą powinien znać każdy człowiek, a ludzie niektórych zawodów, np. dziennikarz, w szczególności i od podszewki. Nie każdy jednak posiada tę wspaniałą cechę. Miejmy nadzieję, że młodzież rozpoczynająca naukę w klasach dziennikarsko - medialnych potrafi ją uzyskać. I że swoją przyszłą pracą przyczyniać się będzie do zbliżania ludzi.

Autor: 
Sylwia Sikora

Aktualny numer

Aktualny numer Zagrodnika

Partnerzy