
![]() |
|
![]() |
||
|
| ||||
![]() |
SzukajLogowanie |
![]() |
Urzędnik i człowiek
20 kwiecień, 2008 - 22:55
Do napisania tego tekstu skłoniło mnie kilka zdarzeń które miały miejsce w ostatnim czasie. Niektóre z nich znam z opowiadania, w innych sam mimo woli brałem udział, a jeszcze inne znam z telewizyjnych wiadomości. Jednak ich wspólny mianownik - wszechwładza urzędnika wobec obywatela, jest tak wymowny, że uznałem, iż należy o tym mówić. Trzeba mówić i nie zgadzać się na to. Oni są dla nas, a nie my dla nich. Na początek prawie optymistycznie. Kilka dni temu telewizja ogłosiła, że dzięki nagłośnieniu sprawy, chora na raka Ukrainka, przebywająca w Polsce nielegalnie wraz z czwórką dzieci, uzyskała prawo rocznego pobytu i leczenia. Nie będzie deportowana. Cieszmy się, bo jest z czego. Tylko czy kłopoty tej kobiety, w normalnym kraju, wśród normalnych LUDZI, musiały by, dla pozytywnego zakończenia, być wspierane presją publikacji medialnych? Przecież każdy Polak, zapytany indywidualnie czy obcokrajowca w takiej sytuacji należy deportować czy leczyć, odpowiedziałby - najpierw pomóżmy. Tak postąpiłby każdy człowiek. Ale nie urzędnik. On ma przepisy do których stosuje się ślepo. Więc deportuje i ma spokój. Tymczasem okazało się, że są przepisy pozwalające na indywidualne potraktowanie człowieka w sytuacji szczególnej. Presja medialna spowodowała, że w ciągu tylko tygodnia kobieta ta otrzymała dokumenty pobytowe. Była szczęśliwa. Aż wstyd było patrzeć. Tym bardziej, że redaktorzy mówili coś o wyjątkowym zaangażowaniu dyrektorów i kierowników z urzędu marszałkowskiego. A ja mam wrażenie, że tych panów należało by wywalić z posady. Za to, że wcześniej nie wprowadzili do stosowania tych przepisów. Czy czują wielkość ludzkiej krzywdy, jaką wyrządzili swoją bezdusznością? Inny przypadek. Znów telewizor, tym razem pokazuje proboszcza, który nie rozebrał samowoli budowlanej i będzie ukarany grzywną ponad 30 tysięcy złotych. Co to była za samowolka? Wiejska kaplica cmentarna, w której mieszkańcy składali ciała swoich zmarłych przed pogrzebem i mogli modlić się za ich dusze. Pani z tamtejszego nadzoru budowlanego z dużym zacięciem stwierdziła, że budynek ten musi zostać rozebrany i urząd będzie stosował wszelkie kary wobec proboszcza, aż do skutku. Biedna kobieta. Gdyby była człowiekiem. Wiedziałaby, że nie ma większej wartości niż wspólna aktywność ludzi. Bo ta kaplica powstała nie za pieniądze proboszcza. Nie on ją budował. I nie dla niego ona powstała. Nie on też zapłaci grzywnę. Ta kaplica powstała dzięki wspólnej pracy wszystkich okolicznych mieszkańców i dla ich wspólnego dobra. Urzędnik, jeżeli widzi złe prawo, powinien z całej mocy działać dla jego zmiany, a do tego czasu po prostu być człowiekiem. Tym bardziej, że zawsze jest lepsze wyjście. Jak w pierwszym przypadku. Trzeba tylko chcieć. Kilka dni temu pewien niewielki przedsiębiorca a równocześnie rolnik, z naszych okolic, chciał rozpocząć inwestycje na swojej działce, leżącej przy drodze asfaltowej, niedaleko innych zabudowań. Marzył mu się nowoczesny budynek, w którym część służyła by magazynowaniu jego zbiorów, a część przeznaczyłby na działalność gospodarczą. Otrzymał z gminy warunki zabudowy, jednak dla pewności udał się do starostwa, żeby potwierdzić możliwość budowy. I wtedy okazało się, że może budować dom, stodołę, oborę, ale nie budynek, jak to określono, przemysłowy. O żadnym przemyśle mowy tam oczywiście nie było, bo i co to za budynek, raptem 20x30 metrów, ale ponieważ odmówił podpisania pisma, że nie będzie w tym budynku zatrudniał pracowników, to mu pozwolenia na budowę odmówiono. A on nie chciał kłamać. Powodem tej odmowy jest niby ochrona terenów rolnych. Tylko co to za ochrona, jeżeli wolno tam budować dom? Chyba nikt lepiej od urzędników nie wie, jak wiele domów wybudowano na terenach rolniczych pod pretekstem rozwoju gospodarstwa rolnego. Czysta fikcja. Co więcej, tacy mieszkańcy wsi są później uciążliwym sąsiedztwem dla rolnika. A tu miał powstać zakładzik, który rolnikom okolicznym byłby niezmiernie potrzebny. Nie będzie zakładziku, będzie za to dom. Bo człowiek sprzeda działkę mieszczuchowi. Z urzędnikiem nie pogadasz. Chyba, że po pracy. Po pracy znów będzie człowiekiem. Autor: Jan Ruszała
|
![]() |
![]() |