
![]() |
|
![]() |
||
|
| ||||
![]() |
SzukajLogowanie |
![]() |
Mija rok...
12 grudzień, 2007 - 20:29
Okres Bożego Narodzenia zawsze pobudza do refleksji. Wyciszenie świąteczne, pierwsze chwile wolnego czasu od wielu miesięcy, praktycznie puste pola - pozwalają na spokojne podsumowania mijającego roku. Dużo wydarzyło się w naszym kraju w ostatnim czasie, choć niekoniecznie są to zmiany oznaczające poprawę naszej sytuacji. Ostatnio zmieniły się nam władze centralne. Odszedł do historii rząd, który dużo obiecał, ale nie mógł tego zrealizować, mamy nowy, który równie dużo obiecał i nie zrealizuje. Ma być jednak weselej i dużo miłości. Tak obiecał Pan Premier. Ubyło nam ludności. Wielu naszych rodaków wyjechało do pracy za granicę i większość nie wróci. Na nic zdadzą się wezwania i zaklęcia polityków. Człowiek, który z rodziną osiądzie za granicą, wrośnie - a szczególnie jego dzieci, w tamtejsze środowisko, nie zdobędzie się na powrót i zaczynanie od nowa. Ten ubytek ludności oznacza dla rolnictwa brak rąk do pracy i coraz gorszą perspektywę w tym zakresie. Bliskie zniesienie granic wewnętrznych pozbawi nas również pracowników ze wschodu. Musimy czekać na przybyszów z Azji Wschodniej. Ważnym zdarzeniem dla nas wszystkich jest uzgodnienie traktatu reformującego Unię Europejską. Jego przyjęcie będzie oznaczało, że w wielu dziedzinach Polska utraci możliwość samostanowienia prawa i będzie zobowiązana do stosowania rozwiązań wymyślonych w Brukseli. To może nawet nie być złe, o ile możemy wierzyć, że Unia Europejska będzie równo traktować wszystkie kraje i narody zamieszkujące jej terytorium. Na razie jest inaczej. W listopadzie został dokonany pierwszy nabór wniosków na modernizację gospodarstw rolnych w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 - 13. Mieliśmy szansę zobaczyć, jaka jest różnica w dynamice rolnictwa w poszczególnych regionach kraju. W województwach zachodnich rolnicy mieli przygotowane wnioski i w pierwszych dwóch dniach złożyli je na kwotę nawet trzykrotnie przekraczającą limit środków. Lubelskie, kieleckie, rzeszowskie i nasz region, przyjmowały wnioski kilkanaście dni, aby osiągnąć założony limit. Z punktu widzenia małopolskiego rolnika mijający rok trzeba ocenić jako w sumie dobry. Mimo licznych anomalii pogodowych, zebraliśmy niezłe plony. Dzięki klęsce suszy na prawie całym terenie Europy, osiągnęliśmy dobre ceny. Nie można narzekać. Jest jednak problem świński. Brak interwencji w skupie spowodował, że w ostatnim okresie ceny żywca wieprzowego spadły dramatycznie. Podjęta ostatnio w Brukseli decyzja o dopłatach do eksportu poza Unię, służyć będzie rolnikom innych krajów, nie Polski. Powodem jest zakaz importu obowiązujący w Rosji, która w chwili obecnej jest jedynym realnym odbiorcą mięsa wieprzowego. Spadek cen oznacza oczywiście zmniejszenie produkcji w kolejnym cyklu i wzrost cen. Jednak nie wszyscy mogą go doczekać. Może nasz nowy minister rolnictwa coś wymyśli? Mimo wszystko rok 2007 był ogólnie dobry. Róbmy więc plany na kolejny. Pamiętajmy, że rynek rolniczy jest jednym z najbardziej niestabilnych. Zależy on wprost od warunków pogodowych, a wielkość produkcji rok do roku znacznie się waha. To powoduje, że ogromna konkurencja nie zawsze daje szansę lepszym. Często wygrywają ci, którzy mieli więcej szczęścia. Dla których Bóg był łaskawy. Bądźmy to my. Autor: Jan Ruszała
|
![]() |
![]() |