Jeśli rząd zaakceptuje propozycję ministerstwa rolnictwa, to Agencja Nieruchomości Rolnych szybko i w trybie uproszczonym będzie mogła sprzedawać państwową ziemię rolnikom indywidualnym. Chodzi o co najmniej 1,8 mln hektarów. Ma to nastąpić do 2016 roku, aby potem grunty rolne nie zostały wykupione przez obcokrajowców. Rolnicy żałują, że takiej decyzji nie podjęto przynajmniej kilka lat temu, bo już dawno wykupiliby państwową ziemię po niższych cenach.
Minister rolnictwa Marek Sawicki poinformował, że projekt został przekazany z resortu do Komitetu Rady Ministrów i być może jeszcze w tym tygodniu będzie rozpatrywany. Główna idea propozycji resortu polega na tym, że ziemia byłaby sprzedawana rolnikom za 10 proc. wartości, a spłata byłaby rozłożona na raty - nawet na 20 lat. Obowiązywałaby też zasada, że rolnik mógłby kupić ziemię położoną w okolicy ich zamieszkania. Sawicki przyznał, że prace nad projektem nowelizacji ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami Skarbu Państwa trwają już około dwóch lat i przeszły etap uzgodnień z radą legislacyjną działającą przy premierze oraz ministerstwami skarbu i finansów, a także organizacjami rolniczymi.
- To nie będzie rozdawnictwo ziemi, ale sprzedaż po cenie rynkowej na zasadach przetargu ograniczonego dla tych, którzy zamieszkują obszar danej gminy lub sąsiednich, ale po cenie rynkowej - argumentował Marek Sawicki. Minister wyjaśnił też, dlaczego proponuje się stosowanie dużych upustów i rozkładanie spłat na raty. Chodzi o to, że w tym roku po raz ostatni rolnicy mogą korzystać z kredytu preferencyjnego na zakup ziemi. Co prawda ministerstwo rolnictwa złożyło wniosek do Komisji Europejskiej o wydłużenie możliwości korzystania z takiego kredytu, ale prawdopodobnie Bruksela się na to nie zgodzi.
Marek Sawicki zaznaczył, że projekt nowelizacji ustawy popierają związki dzierżawców. Udało im się dojść do porozumienia z rządem i w dokumencie zapisano, że 30 proc. ziemi będącej w użytkowaniu dzierżawców zostanie im odebrane i przekazane na sprzedaż rolnikom. Dzierżawcy, zwłaszcza ci duzi, obawiali się, że Agencja Nieruchomości Rolnych może zerwać z nimi umowy i odebrać całą użytkowaną ziemię, jest to więc jakiś kompromis. W zamian będą mieli prawo pierwokupu 70 proc. użytkowanych gruntów.
Większe rodzinne
Szef resortu rolnictwa przekonuje, że ta ustawa służyłaby powiększeniu rodzinnych gospodarstw rolnych. Wielu rolników narzeka bowiem, że w pobliżu leżą tysiące hektarów dobrej państwowej ziemi, a oni mają problemy z rozwijaniem produkcji z powodu braku gruntów ornych lub pastwisk. - Niestety, rolnicy mają problemy z nabywaniem ziemi od ANR - uważa Bogusław Podleski, który sam bezskutecznie próbował kilka razy odkupić grunty państwowe od Agencji. - Nie czujemy pomocy i wsparcia rządu w budowaniu naszych rodzinnych gospodarstw - dodaje.
Bronisław Izdebski, właściciel 45-hektarowego gospodarstwa, uważa, że już dawno powinny zostać wprowadzone bardziej przyjazne dla rolników zasady. Przyznaje, że sam chętnie dokupiłby kilkanaście hektarów nawet kilka kilometrów od domu, bo przeznaczyłby tę ziemię pod uprawę kukurydzy lub innych roślin na paszę dla krów. - Dzięki temu, mając własną paszę, mógłbym ograniczyć koszty produkcji mleka. A większy areał ziemi mógłby też stanowić ewentualną podstawę do przestawienia się na hodowlę bydła mięsnego, gdyby produkcja mleka miałaby być dalej tak nieopłacalna jak jest teraz - tłumaczy Izdebski.
Zatrzymać obcokrajowców
Nie bez znaczenia w przyspieszeniu prac nad nowelizacją ustawy o sprzedaży państwowej ziemi jest zbliżający się wielkimi krokami 2016 rok. To wtedy minie 12-letni okres ochronny, który obowiązuje od 2004 i który wynegocjował rząd SLD - PSL podczas ustalania treści traktatu akcesyjnego. Po 2016 roku każdy obywatel Unii będzie mógł bez żadnych przeszkód kupować ziemię rolną w Polsce. Teraz też to robią, ale obchodząc prawo, np. przy pomocy podstawionych osób, a wkrótce nie będą mieli żadnych ograniczeń.
W tej chwili ANR dysponuje gruntami o łącznej powierzchni prawie 2,5 mln hektarów, z czego 1,8 mln hektarów znajdowało się w dzierżawie, a do rozdysponowania pozostawało 320 tys. hektarów. Ale akurat ta ziemia jest mało atrakcyjna dla rolników, ponieważ są to z reguły nieduże działki lub na przykład tereny nienadające się do uprawy roślin.
Krzysztof Losz
Autor:
Krzysztof Losz/Nasz Dziennik
Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź