Zagrodnik

 

11 lutego 2012, 09:04

Partner

Logowanie

Reklama




Analiza gleby to podstawa

Wielu rolników prowadząc bardzo intensywną uprawę towarową, nawozi uprawy na wyczucie”, w oparciu o doświadczenie, wizualną ocenę stanu roślin, lub na podstawie porad sprzedawców nawozów. Dość często ten sposób dobierania nawozów i dawek daje niezłe efekty w postaci wielkości i jakości zbiorów. Najczęściej jednak skutki są złe, ale rolnicy nie zdają sobie sprawy, ze niski plon, zła jakość, choroby w trakcie wegetacji, to wina złego nawożenia. Zresztą nawet ładny plon zebrany z pola, często w trakcie przygotowania do sprzedaży, transportu, przechowywania, ulega zepsuciu. Rzadko kiedy winę za te straty przypisuje się nawożeniu, choć ma ono bezpośredni wpływ na nie.

W warunkach ogromnej, bezwzględnej konkurencji na rynkach rolnych, prowadzącej do stagnacji lub spadku cen zbytu przy lawinowo rosnących kosztach wytworzenia, wygrać mogą jedynie te gospodarstwa, które zminimalizują koszty produkcji przy maksymalizacji plonu handlowego, czyli tej części zbiorów, która spełnia wymagania jakościowe, nadaje się do sprzedaży. A tego nie da się zrobić bez analizy zasobności gleby, zarówno w zakresie makroskładników, czyli azotu, fosforu, potasu, wapnia, jak i mikroskładników.

Dlaczego tak twierdzę? Bo układając nawożenie musimy zadbać aby w glebie nie tylko znajdowało się wystarczająco dużo składników pokarmowych niezbędnych roślinie, ale także aby były one dostępne w odpowiednim czasie i aby ich stosunek był właściwy. Każdy gatunek ma określone potrzeby pokarmowe, i nawożąc musimy je spełnić. Musimy zaplanować wielkość oczekiwanego plonu i poziom nawożenia dostosować do tej wielkości. Musimy także uwzględnić potencjał plonotwórczy odmiany, czy możemy uzyskać upragniony, rekordowy plon, czy kultura gleby pozwoli na to, czy zaplanowaliśmy i wykonamy konieczną ochronę przed chorobami i szkodnikami, czy wyeliminujemy konkurencję chwastów.

Ale to nie wszystko. Planując nawożenie musimy wziąć pod uwagę groźbę wystąpienia suszy i możliwość walki z nią. Jeżeli prawdopodobieństwo wystąpienia suszy na danym polu jest wysokie, a nie mamy możliwości nawodnienia plantacji, należy bardzo ostrożnie planować nawożenie, bo wysokie dawki nawozów mogą przyczynić się do spadku plonu lub nawet utraty znacznej jego części. Stanie się tak dlatego, że wysoka zawartość soli pochodzących z nawozów spowoduje takie zagęszczenie roztworu glebowego (wody z rozpuszczonymi składnikami nawozów), że rośliny będą oddawać wodę z własnego organizmu do gleby, zamiast pobierać ją i rosnąć.

Nawożenie w oparciu o obserwację stanu roślin prowadzi z reguły do wysokiego nawożenia azotowego, w stosunku do pozostałych składników. Daje to szybkie efekty w postaci silnego wzrostu, jędrności i intensywnej barwy, nie oznacza jednak że nasz dochód będzie duży. Zachwianie stosunków nawozowych powoduje, że rośliny wybujałe i dorodne, są tak naprawdę bardzo podatne na wszelkie infekcje. Stąd konieczność ich wyjątkowo intensywnej ochrony chemicznej, a mimo to, po zbiorze, bardzo szybko plon zostaje zaatakowany przez drobnoustroje chorobotwórcze, dochodzi do strat, uprawa staje się nierentowna.

Braki makro i mikroskładników powodują także przebarwienia powierzchniowe i wewnętrzne, nierównomierność wzrostu poszczególnych roślin a co za tym idzie nieatrakcyjność handlową plonu, konieczność dużych nakładów na sortowanie, kalibrowanie.

Wydatek na analizę gleby zwraca się zawsze. Poprzez zmniejszenie kosztu uzyskania 1 kg plonu, poprzez poprawę jakości i poprzez zwiększenie udziału plonu handlowego w plonie ogólnym, poprzez zmniejszenie strat przechowalniczych, oraz poprzez zmniejszenie nakładów na przygotowanie do sprzedaży. Jeżeli chcemy więc wygrać konkurencję na rynku, róbmy analizy. I korzystajmy z doradztwa. To też się opłaca, i to nie jest wstyd. Doradztwo to nauka. A uczyć trzeba się całe życie.

Autor: 
Jan Ruszała

Aktualny numer

Aktualny numer Zagrodnika

Partnerzy